1 kwietnia 2014

ośmiornica po galicyjsku

Ośmiornica i ziemniaki, gotowane osobno. Tym razem udało mi się zmiękczyć głowonoga dłuższym gotowaniem.
Umieścić na talerzu ziemniaki, na nich ośmiornicę, posypać pieprzem i słodką papryką, polać oliwą z oliwek. Listo. Ta kompozycja odpowiadała mi bardziej niż moja pierwsza próba z ośmiornicą.
 ©©ovana

28 marca 2014

port w San Sebastián

Port składa się z kilkunastu malutkich domków (na dole knajpki), przystani dla jachtów i osobnej dla kutrów. Na wodach zatoki widziałam: pływających siłą własnych mięśni, kajaki, deski surfingowe solo, z żaglem lub wiosłem, ponton rekreacyjny, motorówkę, kuter rybacki. Na samym cyplu - małe delfinarium. W sezonie na wyspę Świętej Klary jeździ prom. Przyjemna odmiana dla elegancji i wielkomiejskości miasta.
Wyspa Świętej Klary, w tle góra - Monte Igeldo, widziane z portu:
Magazyn rybacki:
Wyjście z zatoki Bahía de la Concha na otwarty ocean:
©©ovana

27 marca 2014

kalmary, sardynki

Rabas de calamares albo calamares fritos, czyli smażone kalmary. Do kupienia gotowe mrożonki na wagę  (już z panierką) lub świeże kalmary w całości. Niezbyt zdrowe, w smaku dość nieśmiałe, ale ja przepadam.
Sardynki są dostępne świeże, prosto z kutra. W sklepie chcieli mi je nawet oczyścić, ale niewiele by zostało.
©©ovana

psy i bary w Donostii

Po miesiącu pobytu mogę pokusić się o pewne uogólnienia. Aż nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, czego najczęściej doświadczam, czyli prawie przy każdym spacerze z psami. Jest ich dwa, na ulicy jeden się boi i ciągnie do przodu, drugi chce wszystko obwąchać i zostaje z tyłu. Skutek: osiągamy długość kilku metrów albo zaplątujemy się komuś pod nogi. Jestem przygotowana na awanturę i pierwsza zaczynam przepraszać, a tymczasem nigdy nikt nic, nawet pan, któremu pies dosłownie skrępował nogi smyczą. Co więcej, ludzie wszczynają rozmowy o tym, jak to jest zajmować się psami, obserwują je i nawiązują do ich zachowania. W ogóle przez miesiąc pobytu nie zanotowałam, żeby ktoś się gdzieś kłócił. Tutaj ludzie sobie nawzajem nie przeszkadzają...
A nawet się potrzebują, sądząc po licznej klienteli barów i kawiarni praktycznie przez cały dzień. Po obu stronach drzwi do "klatki" mam piekarnio-kawiarnie, dalej jest ciekawy bar, bo zamykany chyba już o zmroku, za rogiem kolejne trzy czy cztery, i tak dalej... W porze lunchu pod markizami siedzą, stoją i rozmawiają ludzie w różnym wieku, z kieliszkiem wina, wokół talerza wędlin czy innych pyszności. I tak do wieczora, ale wcale nie przez całą noc. Bar jest miejscem interakcji w ciągu dnia, nie lokalem na nocne rozmowy.
Ludzi tego samego "typu", co w barach (może nieco starszych wiekiem), można spotkać na koncertach w tutejszej pięknej auli symfonicznej Kursaal. Aula od wewnątrz przypomina mi wnętrze statku: jest wykonana w drewnie w surowym stylu, bez ozdób, trochę ciemnawa. Widownia pełna. Rzadko która kobieta jest w spódnicy, rzadko która na obcasach. Sanktuarium sztuki wytrzymuje obecność widowni w polarach, sportowych butach, flanelowych koszulach, o dżinsach nie wspominając. Ten luz mi odpowiada. Tak, są i kaszle w przerwach między częściami utworu (na koncertach w Polsce też okazuje się, że połowa widowni to gruźlicy :) i komórki grające w trakcie występu.

18 marca 2014

tortilla de patatas i empanadas

Tortilla de patatas, pyszny hiszpański klasyk. To właściwie coś w rodzaju omletu z ziemniakami i cebulą. Taki opis może niespecjalnie zachęcać, a tymczasem danie jest proste i doskonałe. Kiedy robiłam ją pierwszy raz, wiele lat temu, wyszła mi jajecznica z dodatkiem ziemniaków... Teraz znam prostą sztuczkę, dzięki której tortilla ma zwartą konsystencję :) .

Pierwszą empanadę zjadłam na ulicy w Buenos Aires. To był taki większy pieróg z mnóstwem gorącego nadzienia typu mix. Empanadas to pierożki z ciasta, które da się usmażyć albo upiec. Znalazłam w markecie z czerwonym nadzieniem z kawałkami tuńczyka.
©©ovana

16 marca 2014

w minioną niedzielę...

...na pobliskim stadionie odbył się mecz. 1 do 0 wygrali gospodarze, Real Sociedad Donostia, szóste miejsce w ligowej tabeli, kolory: biały i niebieski. Przegrani: Valencia. Cztery godziny przed meczem okolice stadionu wyglądały tak:
Korzystając z pięknej pogody, rozejrzałam się po okolicy. W miejscowości Hernani ciągi pieszo-rowerowe są szersze od samych ulic:
Ta tabliczka (napis w języku baskijskim) streszcza cel mojego pobytu w Donostii. A sam baskijski (euskera) polega na tym, żeby zawrzeć w zdaniu jak najwięcej liter "r":
Lokalne graffiti. Kraj Basków to kraj czarownic:
In spite of the crisis, the Basques make ends meet:
Mój tutejszy rower i góra Adarra:
©©ovana