6 listopada 2011

ognisko w Powsinie


Ten nie zna życia, kto nie służył w Marynarce,
Te nocne harce na pogłębiarce.

Marynarz maszt swój stawia sam na swojej koi,
Bo mu na koi najlepiej stoi.

Rzekł raz kapitan do bosmana: "Mój bosmanie,
Nie stawiaj masztu, bo ci nie stanie!"

A na to bosman odpowiedział grubym basem:
"Zajmij się lepiej swoim kompasem".

Bo bosmanowi żadna burza łba nie urwie,
Bosman już sprostał niejednej burzy.

A po pokładzie chodzi żona kapitana.
Ta starsza pani straszy od rana.

Gonił ją majtek, gonił sternik wraz z bosmanem,
Trzy razy w nocy i raz nad ranem.

/tekst moderno-ludowy/


©©mARquez&GRAżka

2 listopada 2011

ku wiecznej pamięci

Od kilku dni przemierzam szlaki pamięci po mojej rodzinie, znajomych, bezimiennych. Dwa odcinki rowerem 71 i 39 km, reszta pieszo. Wczoraj z grobu Rodziców pomaszerowaliśmy na Cmentarz Powstańczy, a potem na Cm Prawosławny i Redutę Wolską. Tym razem poszliśmy kawał szańcem obronnym aż do nowej części Cmentarza. Potem od tej strony do grobu Agarkowa. Tu jakaś kobitka opowiadała nam o Agarkowie, że to wielki bohater i ziemianin był. Mieliśmy okazję wejść do środka kościoła św. Wawrzyńca, ale akurat była msza, a potem szybko go zamknęli. Natomiast przypadkowo uczestniczyliśmy we wspólnej modlitwie rzymsko-katolickiej i prawosławnej i procesji startującej od tablicy, gdzie spalono 1500 mieszkańców Woli.


©©mARquez&GRAżka

1 listopada 2011

Czas ołowiu


Wtedy gdy się najmniej spodziewasz
Nagła wiadomość pchnie cię nożem
Tępy, znajomy ból
Znów stare blizny się otworzą

Nocą przy małym tranzystorze
Mróz mi pokąsał mózg i dłonie
Spikera chłodny głos
Sprawił, że wiem już, jak się tonie...

Cienki lód
Kruche szkło
Janis J., Brian Jones
Jimmi H., Anna J.
Kruchy lód
Cienkie szkło
Steve McQueen, Romy S.
Johnie L. (Ryszard R.), Elvis P.
Martwy film
Martwy blues
Kruche szkło
Cienki lód
Czas ołowiu.

Słuchaj, to jest zwyczajne świństwo
Tak się nie mówi "do widzenia"
Nie można wyjść ot, tak
W połowie snu i w pół marzenia
Jeszcze wiruje Twoja płyta
Jeszcze się Tobą ekran pali
Pod zimnym światłem gwiazd
Jak ciężko żyć tym, co zostali...

Cienki lód
Kruche szkło
Janis J., Brian Jones
Jimmi H., Anna J.
Kruchy lód
Cienkie szkło
Steve McQueen, Romy S.
Johnie L. (Ryszard R.), Elvis P. (I wielu innych ............)
Martwy film
Martwy blues
Kruche szkło
Cienki lód
Czas ołowiu.

/z repertuaru Budki Suflera/

2 października 2011

Easy Rider we mgle

Spróbuj pokochać jesień
z niesamowitymi urokami
Spójrz ile piękna niesie
obdarzając cię nowymi dniami.
Kolorowo jak wiosną
barwne liście ostatki zieleni
Dadzą chwilę radosną
twą szarość życia mogą odmienić.
Wieczór szybciej nastaje
słońce też znika wcześniej niż latem
Lecz nowe czy nie daje
chwile spokoju skorzystaj zatem.

/od Marylki/

23 września 2011

jesień nadejszła

Pięknie zaczęła się nam jesień,
której dzisiaj mamy pierwszy dzień!
Choć mgła poranna
zwilżyła i schłodziła poranek,
to widać już,
że opada na ziemię,
a to zwiastuje słoneczny dzień.
Faktycznie słońce coraz bardziej świeci
i zaczyna podgrzewać zimne,
po nocy,
powietrze.
Zjawisko równonocy,
według praw przyrody,
za nami,
zatem czas przygotować się
do dłuższych nocy niż dzionków.
Czy włączyliście już
ciepełko podkołdrowe?

9 września 2011

wiersze Lecha Piwowara


ŻOŁNIERZ, KTÓRY KLĘCZY

Gwiazdy, gwiazdy - wzgarda i łaska!
Oto jest niebo, sina koszula żołnierzy,
obce sercu, wrogie głowie, dalekie ciału,
rozdarte w bombowych blaskach -
widziałem, jak okrywał się nim, nie okryty chwałą,
żołnierz, który nie wierzył.
Szrapnele w lasach rozdzierają w strzępy jesień,
w polu tropi zające samolot myśliwski.
Jest to pejzaż pogardy dla człowieka, więc nie ma tu ludzi,
ja jestem tylko drzewem w nocnym lesie
i rozsypuję suche złoto liści
na kompanie, co śpi - aby Bóg jej nie budził.
Lecz świt wszystkie objawia drogi -
i tym, którzy we śnie drżą w objęciach żon,
i tym, co pamiętają sakralne gesty papieża,
i tym, co jadą na okrętach zalanych mgłą -
wszystkim we śnie wszystko było na ścieżaj.
I samolot w te sny wbił swój warkot!
Kto widział zabite miasta, tego zabity sen nie trwoży,
lecz kompania, wybita z cienia, mrugała oczyma jak ślepe dziecko.
Powinienem to na zawsze zostawić pod powieką martwą,
Zakryć milczącym i zabójczym nożem -
Wszyscyśmy wtedy ujrzeli strach uderzający zdradziecko!
Oficer jak Mojżesz prowadzi w morze ognia,
tak głębokie, jak wysoko do nieba,
tak szerokie, jak horyzont, który kompanie okrąża,
Boże łagodny! Boże mleka i chleba!
Oto litania, której nikt pomyśleć nie zdążył.
A w środku tego morza szara muszla bólu,
wśród kompanii, która przyrastała do zielonych bruzd,
jeśli żołnierz, co klęczy i wyciąga ręce.
Krzyczy jego ciało, on najżarliwiej do ziemi się tuli,
Nie wiem, jakie słowo wyjąć mu z czarnych ust?
Ja jestem drzewo i zamilkam w męcie.

Wiersz powstał w obozie jenieckim w Starobielsku.


ELEGIA O GINĄCYCH

Są, którzy gasną, którzy śpiewają o zmierzchu;
powaga ich słabości jest słodka jak jabłko;
są, którzy gasną, wierząc - falą wciąż soczystszą
unosząca noc żadnym nie odda ich światłom,
co trącane czerwienią po wierzchu
nieosiągalnie błyszczą.

Są, którzy w złocie śpiewu cierpią niedobici
i twarz ich stygnie w śmiechu, i ręce pogodnie na krzyż;
są, którzy cisi bez pychy - i dzień każdy ich żegna
na nowo, od początku… Czy ich ten wiatr pochwyci,
któremu składają swą ciszę? Czy nie uleci wzwyż??
Są. Miłość ich pusta, cierpliwość bezwiedna.

Są, którzy wciąż odchodzą, odchodzą bez żalu;
pożegnania ich cierpkie lśnią, jak dęte hasła;
są, którym dzień tracony rozsnuł się, jak obłok,
nad dniem, którego nie ma dla nich w naszych miastach
porzucanych bez końca, choć je gorzko spalą.
Są, którzy.. Jakżeby ich nie być mogło!!

Są, których usta ostre rozdziera lotna pasja;
odwaga ich szaleństwa lśni, jak kościół dumny;
są, którzy we własnym ręku kołyszą oceany
i we własnych oddechach chcieliby ukryć ich ogromne szumy.

Są, którzy nie chcą ginąć na dostrzeganych gwiazdach
I kryją swą wielką śmierć w swym sercu niewypowiedzianym.



Lech Piwowar (ur. 7 lutego 1909 w Krakowie, zm. prawdopodobnie 1940) - poeta, satyryk, publicysta, krytyk literacki i teatralny.
Studia na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego i w Szkole Nauk Politycznych w Katowicach. Związany z lewicową awangardą literacką Krakowa, członek Koła Literacko-Artystycznego (Litart) 1932-1935, od 1933 Polskiego Akademickiego Klubu Artystycznego. Współautor szopek politycznych Teatru Artystów Cricot.
Autor zbiorów wierszy "Raj w nudnym zajeździe" (1932), "Śmierć młodzieńca w Śródmieściu" (1934) , "Co wieczór " (1936).
Od tytułu jego wiersza "Żołnierz, który klęczy" wydano zbiór wierszy katyńskich.
Zamordowany w jednym z obozów radzieckich.