16 września 2014

reportaż

Reportaż to historia, która wydarzyła się naprawdę, zapisana (...) musi dawać do myślenia. Jak nie daje do myślenia, to nie jest istotna. Reportaż jest o tym, o czym jest, i o czymś jeszcze. Czyli ma w sobie to coś, co Hanna Krall nazywa nadwyżką.
Mariusz Szczygieł (tutaj)

7 września 2014

oszukiwanie "innych"

Pewne wydarzenie na pewnym festiwalu. Futurystyczna, multimedialna przestrzeń z ekranami. Na nich wyświetlane są wykonane tabletem zdjęcia gości wydarzenia czekających na rejestrację. I oto zdjęcie uśmiechniętej, zwykłej osoby "z ulicy" i podpis: (imię) oszukuje rodzinę, szefa, współpracowników, partnera. To odpowiedź na pytanie z ankiety rejestracyjnej: kogo oszukujesz?Cóż, bardzo nieliczni wyznawali, że nikogo nie oszukują. Najbardziej zaskakująco - bo dwuznacznie - brzmiało dla mnie wyznanie: (imię) oszukuje innych, w głowie dodawało mi się "niż on(a) sam(a)". Faktycznie, badania potwierdzają, że łatwiej okłamujemy (chyba można domyślać się, że i oszukujemy?) osoby, z którymi nie wiążą nas więzi emocjonalne - zapewne, pozytywne. Czy to nie dobra definicja innego? Kolejnym zaskakującym wynikiem z badań jest, że większość osób nie czuje się niezręcznie kłamiąc.

17 sierpnia 2014

spływ Jeziorką

Na spływ zaledwie 30 km od Warszawy! I to rzeką, którą znam od dzieciństwa!
Jeziorka jest małym, lewobrzeżnym dopływem Wisły. Odcinek spławny jest z góry ustalony przez dostawcę kajaków: zaczynamy przy tzw. Górkach Szymona w Piasecznie, kończymy przy zaporze w Konstancinie-Jeziornie.
Od samego początku nurt przyjemnie podgania kajak. Rzeka jest zielonkawo-brązowa, dość głęboka. Zadrzewione początkowo brzegi wkrótce ustępują krajobrazowi bardziej szuwarowo-trzcinnemu, typowemu dla terenów podmokłych. Po około godzinie, na wysokości Chylic-Pólko, jest mała zapora i trzeba przenieść kajaki (na lewo).
Potem drzewa znów zbliżają się do koryta, pojawiają się kaczki krzyżówki. Przy dość wysokim stanie wody dość łatwo mijamy zatopione konary. Jest ich akurat tyle, żeby się nie nudzić. Na tym odcinku głębokość rzeki jest zmienna, zdarzają się dość płytkie zakręty z piaskiem osadowym.
Po kolejnej godzinie, pod mostem już na terenie Konstancina (pod ulicą Chylicką), jest 30 cm próg, który trzeba pokonać centralnie. Potem wpływamy w krainę wielkich chawir konstancińskich. Przed Parkiem Zdrojowym nurt Jeziorki poszerza się i zwalnia. Przy zaporze koło Starej Papierni oddajemy kajaki, a ich właściciel odwozi nas na miejsce startu, gdzie w miarę chęci można posiedzieć przy ognisku.
Nam - w połowie debiutantom - trasa zajęła 3 godz. 15 minut (przeciętne tempo). Pokonaliśmy ok. 13 km. Kajaki solidne, nowego typu (niektóre mają siedziska z miejscem na piwo :)), dobre, sztywne wiosła. Pełnia szczęścia.
 
©©ovana

25 czerwca 2014

sunset after arrival

©©ovana

flashes of life in London

"Moja" stacja metra - Bounds Green na linii Piccadilly:
Kampania społeczna w metrze. Były też plakaty z wierszykiem zachęcającym do brania butelki z wodą do metra, przyciszenia muzyki słuchanej na słuchawkach, zwracania uwagi na osoby mające trudność z wyjściem z pociągu...
Demonstracja przeciw torysom, wojnom, cięciom nakładów na edukację i służbę zdrowia, kryzysowi...
Pojemniki z darmowymi gazetami dla społeczności nieangielskojęzycznych i imigranckich (bez chińskich, dostępnych osobno w Chinatown):
Chinatown trochę mnie rozczarowało: kilka ulic, na których wyłącznie knajpy i ze dwa sklepy z chińską żywnością. Dzielnica na pewno żyje, bo ma swoją prasę i można zauważyć liczne odręczne ogłoszenia po chińsku, ale bardziej "chińskie" wydawały mi się bazares orientales (czyli sklepy ze wszystkim) w Hiszpanii. Chociaż ta brama mówi sama za siebie: mieszkańcy odgradzają się od świata zewnętrznego.
Natknęłam się też na niedawno wybudowany (2012) pomnik poświęcony pamięci lotników z okresu II wojny światowej:
...oraz uczestniczyłam w koncercie alter egos chłopców z Liverpoolu na Trafalgar Square. Hey Jude śpiewała cała widownia (czysto!).
No i jeszcze londyński Hyde Park z trawą w kratkę:
©©ovana

22 czerwca 2014

Greenwich

W niedzielę odbyłam bardzo sympatyczną wycieczkę do Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego w Greenwich. Byłam na równiku, chciałam stanąć i na południku zerowym (Prime Longitude). Panuje tam atmosfera piknikowo-parkowa z wielkim miastem w tle:

Statek admirała Nelsona, zwycięzcy w bitwie pod Trafalgar, w butelce:
 Zegar 24-godzinny:
Wzorce anglosaskich jednostek długości:
Południk zerowy - ten właściwy - nie imponuje (zdjęcie poniżej), dlatego dla turystów przygotowano rzecz bardziej okazałą, ale niestety 70 m od zerowej długości (zdradza to GPS).
W parku Królewskiej Akademii Morskiej odbywał się festiwal uliczny z bardzo sympatycznymi przedstawieniami i udziałem znamienitych gości. Beastology, beastology... / And now let's have a cup of tea:
A na terenie dawnych doków wybudowano kolejkę linową nad Tamizą:
©©ovana