1 czerwca 2016

Dzień Dziecka

K. I. Gałczyński
KOŁYSANKA O KOŁYSCE

Na kołysce kogut złoty,
zadzierżysty i kaduczny,
krasnodzioby, krasnonogi,
napuszony i buńczuczny -
Kogut.

A w kołysce są pieluszki,
małe rączki, miłe nóżki...
sny... koguty... berła... króle...
przepowiednie dobrej wróżki -
Dziecko.

A na niebie aniołowie
z uciechy stają na głowie,
miesiąc jako delfin pływa...
Co za cuda! Co za dziwa!
Gwiazda.


29 maja 2016

majówka-bis z roczniakiem

(Prawie) roczniak coraz śmielej staje na nóżki. My też: wypuściliśmy się na majówkę-bis na Ponidzie.
Trasa: Warszawa -> Korytnica koło Staszowa (baza agroturystyczna).
Zwiedzone: Szydłów (polskie Carcassonne), pałac w Kurozwękach, rezerwat w Krzyżanowicach, Pińczów.
©Jasiek

Co się udało: podróżować bezpiecznie, zaspokajając potrzeby wszystkich i prawie minimalizując pobyt w upale. Odciąć się od codzienności. Zwiedzić zamek w Szydłowie i synagogę tamże, zobaczyć z zewnątrz synagogę w Pińczowie (zwiedzanie po uzgodnieniu telefonicznym).

Co było najtrudniejsze: dla mnie - sen Mi. Drzemki w dzień - praktycznie tylko w samochodzie. Noce znów z tuleniem (co się dzieje? już przesypiała). W dzień nie umie zasnąć sama, w nocy też potrzebuje asysty. Help!

Co warte polecenia: Szydłów - imponujący i senny (nie ma tam już żadnej knajpy!). Pińczów - widok na Nidę spod kamiennej kaplicy św. Anny (trochę przypominającej tę w Oviedo) i pytanie, jak by wyglądał, gdyby wciąż mieszkali tu Żydzi. Kurozwęki rozdmuchane, ale pozwoliły złapać trochę cienia.

Co na przyszłość: system kilkudniowych pobytów w ciekawej okolicy. Wystarczy na aklimatyzację i przepierkę, nie wymaga codziennego pakowania się, pozwala się nacieszyć, a nie znudzić.

7 maja 2016

nadchodzi burza

I oto blog zatacza koło
i chmury przed burzą się gromadzą.
Lubimy takie zdjęcia.
 Droga do piekieł.
 Fly.
 Red liny.
Rola.
©©mARquez

17 lutego 2016

strach przed wychodzeniem z Mi

Dopiero po 8 miesiącach życia z Mi zaczynam wychodzić z nią z domu w chuście. Na razie na krótkie dystanse. Nie odważyłam się na lot samolotem sama z 7-miesięczną Mi. Nie odwiedziłam firmy, do której dojazd zajmie 30 minut komunikacją. Wózek jest zbyt niezręczny.
Myślę, że:
1. mam komfortową sytuację, bo nie było to wszystko konieczne
2. mam lęk/blokadę, że nie dam rady/nie poradzę sobie z Mi
3. obawiam się też, jak to zniesie Mi

Ale czas już, czas.